Za odszkodowania dla turystów zapłaci podatnik, czyli my

prawo

Przełomowy wyrok Sądu Rejonowego w Warszawie najprawdopodobniej otworzy furtkę tysiącom turystów poszkodowanym przez upadające biura podróży. Do wypłacania roszczeń będzie zobowiązany Skarb Państwa. Wszystkiemu winna jest dyrektywa, która wbrew zapewnieniom polityków przez lata nie funkcjonowała.

Unijne prawo nakazuje krajom członkowskim specjalną ochronę klientów biur podróży. Jeżeli w trakcie pobytu turysty za granicą biuro podróży ogłosi upadłość, należy zapewnić mu możliwość powrotu do kraju. Jeżeli do wyjazdu nie zdążyło dojść, klientowi należy się zwrot wpłaconych środków. Źródłem tego prawa jest Dyrektywa Rady z dnia 13 czerwca 1990 roku, a największe znaczenie dla opisanego wyroku ma art. 7 dyrektywy 90/314.

Polityczna beztroska

Była już wiceminister sportu i turystyki, Katarzyna Sobierajska, zapewniała o prawidłowym wdrożeniu w realia polskiego sądownictwa unijnej dyrektywy. Mimo to, przez ponad trzy lata opracowywała dodatkowe zabezpieczenie dla klientów bankrutujących biur podróży. Projekt miał polegać na pobieraniu od podróżujących poza granicę kraju i państwa sąsiadujące opłaty kilkunastu złotych na rzecz budowania Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego. Rocznie planowano zebrać ok. 19 milionów złotych przydatnych w przypadku bankructw biur podróży lub innych przypadków losowych. Jak zwykle w przypadku powołania nowych instytucji państwowych – sama obsługa administracyjna pochłaniałyby ponad dwa miliony złotych. Z projektu zrezygnowano, dostrzegając w porę jego słabe punkty.

Nowemu wiceministrowi Tomaszowi Jędrzejczakowi zlecono przyjrzenie się poprawności funkcjonowania unijnej dyrektywy w polskim prawie. Pomimo wszelkich znaków w postaci wyroków sądu, podtrzymuje opinię poprzedniczki o niezawodności obecnych przepisów.

O opinię w tej sprawie poprosiłem doktora Piotra Cybulę, radcę prawnego w Kancelarii Bielański i Wspólnicy w Krakowie, autora bloga poświęconego prawu turystycznemu prawoturystyczne.wordpress.com.

Co Pan sądzi na temat dawnego projektu Turystycznego Funduszy Gwarancyjnego  Katarzyny Sobierajskiej?

Na pewno trzeba powrócić do tej idei i jej alternatyw. Szkoda, że w pracach nad tym projektem tak słabo zostało zaangażowane środowisko naukowo-eksperckie. Warto chociażby zorganizować poważną konferencję naukową, na której mogliby być obecni nie tylko przedstawiciele branży turystycznej czy ubezpieczeniowej, ale właśnie eksperci zewnętrzni. Nie jest jednak wykluczone, że nasze ministerialne władze do końca bieżącej kadencji problemu nie będą dostrzegać tak jak to się dzieje obecnie.

Czy po ostatnim wyroku Sądu Rejonowego można spodziewać się uporządkowania kwestii stosowania unijnej dyrektywy? 

Moim zdaniem już listopadowy wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie powinien skłonić nasze władze do innego spojrzenia na problem niż działo się to do tej pory. Niestety, wyrok ten w żaden sposób nie zmienił stanowiska ani ministerstwa finansów, ani ministerstwa sportu i turystyki. Obydwa ministerstwa reprezentują dalej stanowisko, że dyrektywa została wdrożona w sposób prawidłowy. Jest to rzecz zupełnie kuriozalna jeśli weźmiemy pod uwagę ostatnie zatrzymane prace legislacyjne, które zmierzały do tego, aby wskazany przepis dyrektywy wdrożyć prawidłowo. 

W jaki sposób i kiedy należało podjąć działania, żeby uniknąć dzisiejszego finansowania odszkodowań i odsetek od nich przez polskiego podatnika?

Trzeba odróżnić trzy grupy osób.

Po pierwsze, tych, którzy już zostali poszkodowani i nie odzyskali zwrotu ceny z zabezpieczenia finansowego. Osobom tym co do zasady moim zdaniem służy roszczenie o odszkodowanie względem Skarbu Państwa. I żadne zmiany stanu prawnego niewiele w tym zakresie pomogą.

Po drugie, w podobnej co do zasady sytuacji są osoby które dalej zawierają umowy z biurami podróży, które mogą ogłosić niewypłacalność. W ocenie wielu ekspertów również obecny stan ochrony nie zapewnia ochrony na poziomie wynikającym z prawa unijnego.

Po trzecie, jeżeli zostaną uchwalone zmiany obecnego systemu, to dopiero od wejścia w życie tych zmian będzie można mówić o odpowiedniej ochronie. Trzeba też pamiętać, że w omawianym zakresie zmiany w praktyce pojawiają się dopiero po dłuższym czasie, co wynika z tego, że umowy zabezpieczenia finansowego są zawierane przez organizatorów turystyki na rok. Tak więc można powiedzieć, że w tym zakresie jest jeszcze długa droga.

Czy w razie nie uporządkowania stosowania tego przepisu Polsce grożą kary ze strony UE?

Tak, w przypadku wadliwości implementacji Komisja może nałożyć karę finansową. 

Odsetki rosną

Nasze Państwo w osobie swoich wiceministrów zdaje się dalej nie dostrzegać oczywistych luk w naszym prawodawstwie. Kolejnym krokiem Skarbu Państwa najprawdopodobniej będzie apelacja. Wszystkie następne działania procesowe podnoszą wartość odsetek, które w rezultacie otrzymają poszkodowani z naszych podatków.