Globalizacja, amerykanizacja czy może jednak turystyfikacja – co dolega światu?

Masowa turystyka

Każdy kurort spełniający te same standardy, każdy wakacyjny krajobraz, który pamiętamy z dawnej podróży, po latach otoczony hotelami, obiektami gastronomicznymi i straganami. Życie ludzi podporządkowane potrzebom turystów… Czy potrzebujemy pojęcia, określającego negatywne skutki rozwoju turystyki?

Na początku rozważań nad zjawiskiem turystyfikacji warto się zastanowić, dlaczego właściwie takie określenie powstało? Czy było zbyt obszerne, że nie zmieściło się w ramach pojęcia globalizacji? Ukuto je podczas oceny etycznej zjawisk zachodzących u schyłku XX wieku. Niesie ze sobą cały bagaż wniosków, jakie z nich wyciągnięto. Dzięki niemu turystyka przyjęła na siebie część społecznej odpowiedzialności za ciemne strony świata, w którym obecnie żyje nasze konsumpcyjne społeczeństwo.

Podróżnik – podziwia, turysta – płaci i wymaga

Pierwsi podróżnicy docierający w atrakcyjne krajobrazowo i kulturowo miejsce powinni mieć chyba nakaz milczenia po powrocie w rodzinne strony. Wszelka forma przekazu wyrażająca zachwyt tym miejscem napędza przecież turystyczną machinę, która prędzej czy później sprowadzi tam turystów mających coraz bardziej sprecyzowane wymagania. Za spełnianie naszych marzeń jesteśmy skłonni wiele zapłacić, z drugiej strony za wyjście naprzeciw oczekiwaniom turystów ludność autochtoniczna jest w stanie wiele znieść. Popyt spotyka się z podażą w coraz bardziej zglobalizowanej formie.

Jasne, turystyka w wielu przypadkach daje szansę rozwoju lokalnej społeczności, ale zazwyczaj dopiero wtedy, gdy w danym kraju myśli się o niej perspektywicznie i stara by była ona zrównoważona. Na drugim biegunie rozwoju turystyki są zawsze kraje Trzeciego Świata z niestabilnymi rządami, często skorumpowane w widoczny sposób, nastawiające się na szybki zysk określonej grupy osób z branży, wprowadzającej do ich kraju obcy kapitał. Można nazwać to zjawisko neokolonializmem gospodarczym. O żadnym zrównoważonym rozwoju nie może być mowy, autochtoni są wypierani z miejsc atrakcyjnych turystycznie i przestają czerpać zyski ze świadczenia podstawowych usług noclegowych i gastronomicznych. Kolejni turyści dostają od międzynarodowych firm globalny standard. Turystyfikacja może być szansą na rozwój lub zagrożeniem wyeksplorowania zasobów turystycznych.

Dobrowolny teatr kultur, czy tanie kino klasy B?

Tęsknimy dzisiaj do prawdziwych opowieści podróżników o „spotkaniu kultur” i szczerze im ich zazdrościmy. Łatwiej jest nam do nich dotrzeć, gdyż do wyboru mamy mnóstwo blogów podróżniczych. Niewielu blogerów zdaje sobie jednak sprawę, że oprócz sławy dla siebie, może sprowadzić na swe unikalne destynacje żądnych określonych zachowań i przeżyć turystów. Od granic dżungli amazońskiej z nagimi tańczącymi Indianami noszącymi drogie zegarki na ręku po wilki morskie na wycieczkowych statkach, wszędzie na całym świecie turystyfikacja niesie za sobą zagrożenie skomercjalizowanych przedstawień karykatury dawnej kultury danego miejsca.

Tak jak wspominaliśmy w ostatnim wpisie – turyści bardzo często wyłączają myślenie na urlopie. Wiele rzeczy przestaje być wtedy rozważanych w kategoriach etycznych. Chyba nikomu nie było żal turystów kupujących usługi przewodnictwa od bohatera filmu „Slumdog. Milioner z ulicy”. Pieniądze z turystyki trafiały do przedstawicieli lokalnej społeczności, ale ich los nikogo nie obchodził, dostarczali specjalnych doświadczeń swoim konsumentom, którzy mogli poczuć się lepiej wydając kilka dolarów.

Praca, mieszkanie i podróże

Rewolucje XX wieku doprowadziły do dużej ilości czasu wolnego klasy średniej, który musiała go sobie w jakiś sposób zagospodarować. W ten sposób turystyka stała się trzecim – po pracy i mieszkaniu – miernikiem jakości życia. O tym, co powinno się zrobić z czasem wolnym w XX I XXI wieku mówią człowiekowi media. I to one napędzają na ostatniej prostej jedną z najszybciej rozwijających się gałęzi gospodarki. Działają na bardzo prostych ludzkich emocjach – trzeci miernik jakości życia musi być niezwykły i wyjątkowy w oczach twoich bliskich.

Dzięki mediom społecznościowym turystyfikacja przeniknęła do naszej codzienności. Oznaczając swoją bieżącą lokalizację i mieszkając na co dzień w dużym mieście podkreślasz, że potrafisz się nim cieszyć jak turysta. Duża ilość znajomych zwiększa szansę na to, że będziesz każdego dnia informowany o tym, że ktoś z nich jest w podróży. Profil społecznosciowy każdej z firm branży turystycznej umożliwi mu poinformowanie każdego z czyich usług korzystał. Nic w mediach nie dzieje się przez przypadek, ani za darmo, a ceną może być chociażby uwaga odbiorcy, która ma być nieustannie podsycana w kierunku konsumpcji usług turystycznych.