Biuletyn sportu i turystyki: urban exploration – podróże ekstremalne

Urban exploration

Jedni najbardziej lubią podczas wyjazdów turystycznych błogie lenistwo i leżakowanie na plaży lub na basenem. Inni wybierają bardziej aktywną formę spędzania wolnego czasu i wędrują po turystycznych szlakach. W ostatnich latach dynamicznie rozwija się jednak grono zwolenników dość egzotycznej formy turystyki. Tak egzotycznej, że bywa ona uznawana za sport ekstremalny. Mowa o urban exploration.

Dla zwolenników tradycyjnych form wypoczynku urban exploration może wydawać się czymś niedorzecznym. Sympatycy urbex – to kolejna nazwa tej formy turystyki – docierają do niedostępnych i często niewidocznych dzieł ludzkiej cywilizacji. Ich celami są opuszczone i popadające w ruinę budynki, fabryki, obiekty sportowe, kanały wodociągowe a bywa, że i całe miasta. Ale fanatycy trudno dostępnych miejsc penetrują także podziemną tkankę miast. Schodzą do kanałów, żeby poznać podziemne życie metropolii.

Choć nazwa urban exploration, czyli eksploracja miejska, wskazuje, że celami tych ekstremalnych wypraw turystycznych są tylko miasta i ich sekrety, to wiele obiektów wręcz obleganych przez rządnych wrażeń odkrywców, znajduje się poza miastami. Bunkry, ruiny dworów i pałaców, fortyfikacje obronne – to tylko część miejsc, które odwiedzają ekstremalni turyści. A dlaczego w ogóle ekstremalni? Niemal wszystkie miejsca, które penetrują nie są przystosowane do odwiedzania. Co więcej – w wielu przypadkach wstęp do ich wymaga pozwoleń lub jest po prostu nielegalny. Często ceną za odwiedzenie zapomnianych wytworów ludzkiej cywilizacji jest narażanie zdrowia i życia.

Jeżeli jest to tak niebezpieczna forma turystyki, to dlaczego wzbudza coraz większe zainteresowanie? Można to wytłumaczyć faktem, że świat staje się coraz mniejszy i znamy każdy jego zakątek. Wystarczy wejść na stronę internetową biura podróży, żeby w kilka chwil wykupić wyjazd do niemal dowolnego miejsca na świecie. Większych problemów nie nastręcza także zorganizowanie wypraw do teoretycznie najbardziej niedostępnych miejsc naszego globu. Za odpowiednią opłatą Szerpowie wprowadzą nas na himalajskie szczyty, a Indianie do amazońskiej dżungli.

W takiej sytuacji prawdziwa egzotyka wcale nie musi znajdować się tysiące kilometrów od naszego miejsca zamieszkania. Egzotyczne mogą być miejsca z naszego otoczenia. Ale te zapomniane przez człowieka. I co najważniejsze – trudno dostępne.

Ciekawostką jest fakt, że rozwój urban exploration na szeroką skalę nie byłby możliwy bez internetu. W sieci powstają kolejne miejsca wymiany doświadczeń dla miłośników odkrywania zapomnianych miejsc na ziemi. Ekstremalni turyści dbają także o promowanie swojej pasji. Jeden z popularniejszych polskich kanałów na Youtube o urbex może się pochwalić blisko 700 tys. odtworzeń najpopularniejszego filmu. Czteroczęściową relację z wyprawy do Czarnobyla odtwarzano niemal 2 miliony razy. Skupiający się na zdjęciowych relacjach ze swoich wypraw serwis opuszczone.net na prawie 11 tys. fanów na Facebooku. 

Eksploracja miejska staje się więc coraz bardziej popularna. A motyw pchający ludzi w te niebezpieczne miejsca, jest cały czas taki sam. Odkryć nieodkryte.


O autorze:

Tomasz JanusTomasz Janus – sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Na co dzień dzieli się swoimi przemyśleniami na blogu sportnaukowo.pl. Wykładowca akademicki, który prowadzi zajęcia ze studentami w zakresie psychologii ogólnej i społecznej, dziennikarstwa sportowego, współczesnych subkultur oraz wpływu sportu na społeczeństwo i wychowanie młodzieży.