Unia reguluje „powiązane usługi turystyczne”. E-podróżowanie będzie bezpieczniejsze?

Parlament Europejski

Coraz częściej, zamiast korzystać z usług biur podróży, sami zestawiamy pakiety podróży wakacyjnych w internecie. Zdarza się jednak, że nie otrzymujemy tego, czego oczekiwaliśmy. Teraz naszych praw będzie strzec nowe prawo UE.

Weźmy taki przykład: konsument zarezerwował przelot na trasie Mediolan–Kraków–Mediolan. Jednocześnie przy pomocy strony internetowej przewoźnika wykupił transport z lotniska do centrum miasta w dniu przylotu oraz przewóz ze wskazanego miejsca na lotnisko w dniu wylotu. Oczekiwał, że zostanie odebrany spod swojego hotelu w dniu wylotu, wysłał wiadomość z dokładnym adresem swojego hotelu oraz zapytanie o godzinę odjazdu. W dniu wylotu spodziewany samochód nie pojawił się i konsument musiał samodzielnie dotrzeć na lotnisko. Kiedy zgłosił skargę do firmy zapewniającej transport z i na lotnisko, ta odrzuciła ją, stwierdzając, że w jej regulaminie jest napisane, że przewozy odbywają się nie spod hoteli klientów, a z dworca głównego. Konsument nie wiedział, że firma transportowa ma inny niż linia lotnicza regulamin.

Do tej pory konsumenci mieli problem z ustaleniem podmiotu odpowiedzialnego za wykonanie usługi. Teraz ma się to zmienić.

Nowa dyrektywa w sprawie imprez turystycznych (Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie imprez turystycznych i aranżowanych usług turystycznych, zmieniająca rozporządzenie (WE) nr 2006/2004, dyrektywę 2011/83/UE i uchylająca dyrektywę Rady 90/314/EWG) jest odpowiedzią na zmianę w sposobie organizowania wypoczynku przez obywateli UE.

W dzisiejszych czasach konsumenci sami szukają w internecie pakietów wakacyjnych dostosowanych do swoich potrzeb i na przykład rezerwują transport i pobyt w hotelu u tego samego sprzedawcy albo wynajmują samochód za pośrednictwem strony internetowej, na której dokonali rezerwacji lotu (tzw. powiązane usługi turystyczne). Do tej pory jednak nie mieli pewności co do tego, czy są objęci ochroną, a usługodawcy – jasności co do ciążących na nich obowiązków.

To istotne, by konsumenci nie mieli wrażenia, że przepisy funkcjonują w oderwaniu od rzeczywistości. Powiązane usługi to bowiem alternatywny model biznesowy, który już teraz jest silną konkurencją dla imprez turystycznych – komentuje Piotr Stańczak, dyrektor Europejskiego Centrum Konsumenckiego w Polsce.

Co się zmieni?

1. Dyrektywa wprowadzi nowy termin „powiązane usługi turystyczne”, który oznacza połączenie co najmniej dwóch różnych rodzajów usług turystycznych na potrzeby tych samych wakacji, o ile połączenie to ułatwia jeden ze współdostawców usług lub sprzedawca detaliczny.

Polecanie wzajemne swoich usług przez przedsiębiorców musi bezpośrednio prowadzić do zawarcia umowy. Same linki do stron internetowych umieszczane jako forma reklamy to jedynie ogólny, a nie ukierunkowany sposób informowania o dalszych usługach turystycznych – usługi te wówczas nie będą powiązane – wyjaśnia Piotr Stańczak.

2. Przed związaniem podróżnego jakąkolwiek umową przedsiębiorca będzie zobowiązany do poinformowania go, że za realizację poszczególnej usługi turystycznej odpowiedzialny jest jedynie jej indywidualny dostawca oraz że podróżnym przysługuje prawo do zwrotu zaliczek i, o ile usługa obejmuje przewóz pasażerów, do powrotu do kraju, w przypadku gdy sprzedawca detaliczny lub którykolwiek z dostawców usług stanie się niewypłacalny.

3. Zgodnie z projektem dyrektywy podróżni mają prawo do korzystania z ochrony przed niewypłacalnością każdego przedsiębiorcy współorganizującego powiązane usługi turystyczne.

4. Jeśli w procesie rezerwacji online opartej na przekazywaniu między przedsiębiorcami informacji (np. miejsce docelowe, termin podróży), przedsiębiorca świadczący dodatkowe usługi popełni błędy w rezerwacji, to on ponosi za nie odpowiedzialność.

Teraz ustalenie odpowiedzialnego za niewykonanie usługi będzie znacznie łatwiejsze. Pozostaje pytanie, czy firmy będą respektować nowe zasady, czy raczej korzystać z tego, że nie wszystkim konsumentom chce się dochodzić swoich praw, nie wspominając już o tym, że nie wszyscy są ich świadomi.

Autorka tekstu: Katarzyna Sobiepanek-Szczęsna

foto: Alina Zienowicz, commons.wikimedia.org