Myszka Miki patrzy… Technologiczna magia systemu MyMagic+ w Disneylandzie

The Disney Guest Experience Evolves

Disney zainwestował miliard (!) dolarów w eksperymentalny system MyMagic+, który wprowadza do swoich parków rozrywki. Dzięki niemu firmie łatwiej będzie nie tylko kontrolować tłum i zbierać dane, ale także personalizować atrakcje. Na czym polega magia MyMagic+?

Eksperyment wprowadza radykalną zmianę na wielu poziomach organizacji parków Disney World. Elektroniczne opaski na nadgarstki zsynchronizowane z aplikacją na telefon pozwalają na szereg udogodnień. Przede wszystkim w zaszyfrowanej formie łączą się z elektroniczną bazą danych o zwiedzających, służąc w ten sposób jako bilety wstępu, klucze hotelowe i karty kredytowe lub debetowe, pozwalając na płacenie za żywność lub drobiazgi w systemie zbliżeniowym.

Opaski mają chipy pozwalające na identyfikację radiową (RFID), które krytycy szyderczo nazywają szpiegowskimi, ze względu na ich zdolność do śledzenie ludzi i rzeczy. Dzięki nim można zamówić lunch przez aplikację i usiąść przy dowolnym stoliku w dowolnym miejscu mając pewność, że zamówienie do nas dotrze. Równocześnie zarządzający parkiem będą wiedzieli, gdzie w danej chwili potrzeba większej ilości pracowników. Dzięki zawartym na bransoletce danym zmienia się sposób interakcji firmy z klientem. Zapisane tam preferencje pozwolą na stworzenie spersonalizowanych powiadomień na telefon, informujących o wszelkich zmianach lub nagłych otwarciach rezerwacji atrakcji, w pobliżu których się znajdujemy. Pracownicy parku zaś będą mogli się zwrócić po imieniu do dziecka lub złożyć życzenia urodzinowe odpowiedniej osobie.

Disney MyMagic

Sama aplikacja oraz strona internetowa pozwalają również na rezerwację atrakcji i planowanie jazd na miesiące naprzód. Goście, którzy będą mieli w pełni zaplanowany pobyt w Disneylandzie, będą mniej skłonni spontanicznie wyskoczyć do innego parku rozrywki w tym samym czasie.

Celem wszystkich tych udogodnień jest przyciągnięcie klientów, ale przede wszystkim zwiększenie wpływów finansowych. Gdy logistyka jest łatwiejsza i mniej zaprząta uwagę, ludzie spędzają więcej czasu na rozrywce i wydają więcej pieniędzy na napoje, jedzenie, pamiątki itp.

Z drugiej strony istnieje obawa, że tak intensywne zbieranie danych i śledzenie klientów, zamiast przyciągać może odstraszać gości. Natomiast jeśli eksperyment się powiedzie, prawdopodobnie wiele innych instytucji, jak np. muzea, zoo, lotniska, centra handlowe, pójdą w ślad za Disneyem.

Czy Waszym zdaniem to fantastyczne udogodnienie, czy raczej niebezpieczna inwigilacja?