Filmowe igrzyska: bliskość kina i turystyki

Igrzysk Śmierci – plakat„Igrzyska Śmierci” były jedną z najważniejszych premier filmowych ubiegłego roku. Ekranizacja popularnej książki przyczyniła się również do turystycznego rozwoju Karoliny Północnej. Czy turystyka filmowa ma szansę także nad Wisłą?

„Igrzyska Śmierci” (oryg. „The Hunger Games”), które swą premierę miały w marcu ubiegłego roku, przyciągnęły do kin setki tysięcy widzów i zarobiły ponad 685 mln dolarów (przy budżecie 78 mln dolarów). Dużą popularnością cieszyło się również wydanie na DVD i Blue-ray, które w pierwszy weekend dystrybucji pozwoliły zarobić twórcom 3,8 mln dolarów w samych Stanach Zjednoczonych. W listopadzie pojawić ma się druga część produkcji.

Wróćmy jednak do turystyki. Już w marcu pisaliśmy o ogromnym zainteresowaniu lasami Karoliny Północnej, w której kręcony był film.

Mój telefon się urywał. Bez przerwy dzwonili ludzie, którzy chcieli obejrzeć lokacje, w których kręcono film – mówił wtedy Tammy Hopkins, twórca wycieczek organizowanych dla fanów filmu i książki. Nie było w tym przesady: do końca października 2012 r. lokacje odwiedziło 327 tys. turystów, o 77 tys. więcej niż w 2011 r. Nawet teraz, w tradycyjnie gorszym sezonie, terminy trzeba rezerwować z wyprzedzeniem.

Co ciekawe, ostatni taki sukces Karolinie Północnej zapewnił film „Dirty Dancing” (znany również pod kreatywnie przetłumaczonym tytułem „Wirujący seks”) z tańczącymi Patrickiem Swayze i Jennifer Grey, który przyczynił się do wzrostu ruchu turystycznego w regionie o 25 proc.

Zastanawiamy się dlaczego w Polsce turystyka filmowa nie jest tak wykorzystywana. Owszem, ostatnio sporo dzieje się jeśli chodzi np. o seriale (np. świętokrzyska produkcja „Gabriel”), ale to wciąż potencjał, który czeka na odkrycie. A może rajd po klubach śladami bohaterów najgorszego filmu ostatnich lat („Kac Wawa”), refleksyjny odpoczynek na Mazurach („Mój rower”) czy historyczne obozy przetrwania („Obława”)? Pomysłów na filmowe produkty turystyczne może być sporo, ograniczeniem – jak zwykle – jest tylko wyobraźnia.