Wracam sobie trochę tym wpisem do dawnego tematu, mianowicie do świata 3D w Google Earth. Powiem szczerze ze po pierwszej zabawie i poznaniu jego możliwości, nie do końca znalazłem dla niego zastosowanie. Może też dlatego, że w tym czasie nigdzie nie wyjeżdżałem i nie miałem okazji zbyt mocno wykorzystać jego możliwości. A możliwości są spore, szczególnie jak ktoś lubi się pobawić w na przykład w wizualizowanie swoich podróży. Niewiele rzeczy jest w stanie spowodować opadnięcie szczęki naszym znajomym tak skutecznie jak zgrabnie nagrany film z Google Earth, ukazujący miejsca w których byliśmy.
W międzyczasie, od poprzedniego bawienia się tą aplikacją, zdążyłem wymienić komputer i jakoś tak wyszło, że nie instalowałem w nowym komputerze Google Earth. A jak doświadczenie uczy, jeśli Google rozwija jakąś technologię, kilka miesięcy to może być epoka jeśli chodzi o zmiany jakie ona przechodzi.
Przypadkiem natknąłem się w internecie na jakiś blog, na którym jeden z wpisów dotyczył świata 3D budowanego w Google Earth. Przypomniało mi się, że temat już poruszałem (wpis o budowaniu Warszawy w 3D). Zaciekawiony postanowiłem jednak ściągnąć i zainstalować Google Earth. Nie pożałowałem.
Oczywiście, dotychczasowe funkcje to już wartość sama w sobie. Możliwości wizualizacji swojej podróży robią duże wrażenie. Wystarczy dobrze skonfigurować proces nagrywania i dostosować go do szybkości swojego łącza i komputera a film który uzyskamy może niektórych powalić na kolana. Szkoda tylko, że nie można go wyeksportować do jakiegoś filmowego formatu (eksport dostępny tylko dla wersji PRO i EC).
Za to zmiany, które zaszły w wypełnianiu miast modelami 3D budynków to prawdziwa uczta dla oczu. Zobaczcie chociażby Warszawę, praktycznie całe centrum jest już “wybudowane”. Niezły postęp biorąc pod uwagę fakt, że wszystko robią po prostu użytkownicy, Google daje tylko narzędzia. Powiem szczerze, że najciekawszym chyba zastosowaniem, jak dla mnie, tych modeli 3D (na razie tylko wybrane lokalizacje na świecie – chociaż można dodać własne miejsca przez Google Sketh Up) jest całkiem miłe przypominanie sobie już odwiedzonych miejsc. Można przy okazji zajrzeć co było za rogiem, do którego już nie dotarliśmy
Funkcjonalność dla podróżnika jednak na tym się nie kończy. Google w swojej aplikacji umożliwia podgląd najważniejszych informacji o miejscu które oglądamy. Wystarczy tylko kliknąć np. na nazwę danego miasta. Szybko, łatwo i przyjemnie. Dodatkowo jak włączymy odpowiednie warstwy, zasób informacji dostępnych w podglądzie bardzo szybko się powiększa. Szczególnie użyteczna jest warstwa Galeria i Użyteczne Miejsca. Dzięki pierwszej na mapie pojawiają się takie informacje jak restauracje czy hotele. Druga ma wiele podzakładek, zobaczymy tam np. materiały z National Geografic, zdjęcia panoramiczne a nawet, jeżeli widok to udostępnia, podmorskie wycieczki.
Znów odkryłem Google Earth. Czasami warto wracać do aplikacji, które kiedyś uznaliśmy za niepotrzebne. Nawet jeżeli w danym momencie nie wyjeżdżamy w żadną podróż, Google Earth pozwoli nam odbyć wirtualną podróż, która być może zmieni nasze przyszłe plany. Warto spróbować!
Autorem tekstu jest Marcin Narowski, twórca bloga OnTheGo.pl











{ 2 komentarze/y… przeczytaj je lub dodaj swój }
Ja czekam na funkcjonalność Street View, w której będzie można „przejść” się ulicami dużych polskich miast
ciekawe
{ 2 trackbacks }