OnTheGo Blog: Zrób sobie przerwę – nic tak nie odświeża spojrzenia

Jakiś czas byłem nieobecny, nie fizycznie oczywiście ale wirtualnie, internetowo. Można powiedzieć, że przez ostatnie 3 tygodnie byłem na odwyku. Od internetu, turystyki, laptopa. I powiem szczerze, jest to ciekawe doświadczenie i kto wie, może jeszcze kiedyś to powtórzę. Na szczęście nie jestem pracoholikiem.

Co najważniejsze, taki odwyk pozwolił mi, jak mi się przynajmniej wydaje, nabrać pewnego dystansu do spraw, którymi się dotychczas zajmowałem. Zanurzony w potoku informacji dotyczących turystyki człowiek daje się porwać nurtowi. Teraz wydaje mi się jakbym stanął na brzegu. He he, zabrzmiało poważnie.

Ale do rzeczy. Co mnie najbardziej przeraziło po włączeniu komputera, to liczba wiadomości w czytniku RSS, zawierających słowa “social”, “facebook”, “twitter”, “społecznościowe” itd. Oczywiście, wszystko w kontekście turystyki. Kurcze, że też wcześniej mnie to nie dziwiło? Chociaż, jak się nad tym zastanowię, to i teraz mnie nie dziwi. Lekko tylko przeraża.

Pomyślałem sobie, że to trochę jakby “para idzie w gwizdek”. Przynajmniej z punktu widzenia naszego polskiego podwórka. Rozumiem, że media w kraju Wuja Sama, mogą podniecać się liczbami mówiącymi o popularności serwisów społecznościowych czy popularności poszczególnych profili firm turystycznych. Co chwila można przeczytać “odkrywcze” poradniki: “jak wykorzystać serwisy społecznościowe w turystyce”, kto zrobił najciekawsze działania marketingowe z wykorzystaniem “social media” czy rankingi, które firmy turystyczne mają najwięcej fanów. A jak to się ma do naszego kraju ? Chyba nijak. Trudno tu nawet mówić o innej skali podobnych działań. Po prostu, jak to obrazowo mówiono w czasach jedynie słusznego systemu: “jesteśmy 100 lat za murzynami”.

Nie wiem jak to się dzieje że tak jest. Mogę sobie posnuć kilka hipotez, które nie ukrywam są z palca wyssane. Dużo już pisano, na przykład, o opóźnieniu technologicznym naszych konsumentów. Pewnie to jeden z powodów. Nie mamy też dobrego serwisu społecznościowego, na którym dobrze będą się czuli ludzie, którzy mogliby być potencjalnymi klientami biur podróży. Nasza Klasa już się znudziła, zresztą, przerodziła się trochę w serwis “komu lepiej się udało w życiu”. Część internautów ucieka na Facebook, tam światowo i modnie. Tam też łatwo mogą zostać wyedukowani, że to co polskie to gorsze a amerykańskie najlepsze. Tego polskiego tam mało a amerykańskie aż kuje po oczach.

Po chwili refleksji, dochodzę do wniosku, że nasza branża turystyczna nie ma parcia na serwisy społecznościowe. Sprzedaż nie idzie źle. Wiadomo, raz lepiej a raz gorzej ale generalnie raczej lepiej, bo takim jesteśmy rynkiem. Klienci z kasą ciągle są raczej offline a jak już są online, to wystarcza być wysoko w Google. Uświadomione i ambitne wyjątki wychodzą na “pionierów” badających “terra incognita”.

Czytając jednak media turystyczne, można dość do wniosku, że wszyscy tylko tym żyją. Warto czasami zrobić sobie przerwę, w ciekawy sposób może zmienić nasz punkt widzenia.

Autorem tekstu jest Marcin Narowski, twórca bloga OnTheGo.pl

11-02-2010 | Blogi |

Zostaw komentarz