OnTheGo Blog: Nie wiesz gdzie pojechać? Szukanie nie musi być nudne

Przeglądałem ostatnio wyniki rożnych badań turystów i ich zachowań, na etapie planowania i kupowania wycieczki. Co mnie trochę zaskoczyło, duża grupa klientów rozpoczynając poszukiwania wycieczki, nie wie jeszcze gdzie pojechać (w niektórych badaniach jest to nawet 30 proc.). W większości pozostałych przypadków, klient wie już gdzie chce jechać (np. tam gdzie jeszcze nie był albo gdzie jeździ ciągle), w przypadku tej grupy niezdecydowanych, poszukiwania rozpoczynają się od szukania inspiracji.

Travelocity Customize Deal

Travelocity Customize Deal

Oczywiście, miejsc gdzie można się zainspirować jest w internecie wiele. Są to chociażby, różne portale podróżnicze, fora internetowe, galerie zdjęć itd. Problem w tym, że w wielu przypadkach, klient nie jest tak doświadczonym internautą, żeby te wszystkie strony przeglądać a w wielu innych po prostu nie ma na to chęci i czasu. Taki klient (na co tez wskazują badania), podejmuje decyzję dopiero w biurze podróży, pod wpływem rozmowy z konsultantem. Jest tutaj ukryty jeden haczyk (bo niby tylko się cieszyć że do nas przyjdzie), co w przypadku gdy jesteśmy internetowym biurem podróży, bez biura w realnym świecie? Albo nasza lokalizacja praktycznie wyklucza nas z tej części rynku?

Internetowe biura podróży starają się na różne sposoby inspirować klientów, podsuwając im dodatkowe treści. Na takich stronach przeczytamy opisy ciekawych miejsc, relacje innych podróżników czy często innych klientów, opisujących jak to cudownie było w danym miejscu. Starają się też, upraszczać proces zakupu/wyszukiwania. Nie zawsze to jednak działa jak trzeba. Z ciekawości wpisałem w box “na skróty”, na stronie Travelplanet, słowo “rzym” i otrzymałem propozycję trzech wycieczek do… Izraela. Przyznam jednak ze przy innych zapytaniach było OK.

Travelocity Search on Map

Travelocity Search on Map

Dobry przykład szukania sposobu na inspirowanie to amerykański serwis Travelocity i jego zestaw narzędzi “Deals Toolkit”. Wyraźnie widać, że chcą, żeby klient od decyzji, że w ogóle chce wyjechać, przez wszystkie etapy poszukiwania i planowania, korzystał tylko z ich serwisu. W tym celu, ostatnio, Travelocity przygotował kilka narzędzi, które mają zaowocować falami nowych klientów. To co szczególnie widać, to dbałość o formę graficzna zaprezentowanych narzędzi. Widać również, że starano się uprościć proces wyszukiwania informacji.

Ci z klientów, którzy szybko są znudzeni przeglądaniem dziesiątków stron w wynikach wyszukiwania, na pewno będą usatysfakcjonowani. Tutaj wszystko, nie tylko jest ładnie zaprezentowane ale również w ciekawy sposób działa.

Czy to zadziała? Myślę że tak. Jak już wielokrotnie pisałem, wierzę że każdy sposób na wyróżnienie się z tłumu innych internetowych biur podróży jest dobry. A jeżeli jest to sposób upraszczający wyszukiwanie i zakupy, na dodatek ubrany w ładną formę, to jeszcze lepiej. Jak podaje samo Travelocity, mimo braku kampanii reklamującej nowe narzędzia (opublikowane w połowie grudnia), sama aplikacja desktopowa została pobrana już ponad 3000 razy.

Widać że takie rozwiązania to z pewnością spora inwestycja finansowa. U nas, w kraju, pewnie nie szybko doczekamy się podobnych serwisów. Mam na myśli nie tylko pomysł na narzędzia ale i rozmach z jakim są przygotowane.  Myślę jednak, że jest to nieunikniony kierunek rozwoju. Niech nawet sam proces szukania zaciekawi klienta.

Autorem tekstu jest Marcin Narowski, twórca bloga OnTheGo.pl

21-01-2010 | Blogi | Słowa kluczowe: ,

Zostaw komentarz