Film „Sherlock Holmes” zarobił już ponad 300 milionów dolarów na całym świecie, a przedstawiciele turystyki w Wielkiej Brytanii liczą już na to, że i oni będą mogli na nim nieco zarobić. Brytyjska rada turystyczna zajmuje się promocją filmową od piętnastu lat. Wie więc, jak bardzo dochodowy może być taki film, jak „Sherlock Holmes”.
![]() |
Podając przykład typowego przeboju filmowego, zwykle jest on oglądany przez około 120 milionów ludzi przez pierwsze trzy tygodnie od momentu otwarcia. Nawet, jeśli mniej niż procent ludzi przyjedzie odwiedzić Wielką Brytanię w związku z tym konkretnym filmem, będzie to i tak miało ogromny wpływ na niektóre z atrakcji turystycznych, które promujemy – mówi CNN przedstawiciel brytyjskiej rady turystycznej, Laurence Bash.
Ze względu na to, że spora część akcji filmu „Sherlock Holmes” rozgrywa się w Londynie, oznacza to spore zyski dla tamtejszych muzeów i sklepów z pamiątkami. Szczególnym miejscem dla wielbicieli brytyjskiego detektywa jest Baker Street 221b, gdzie – według historii Conana Doyle’a – mieszkał fikcyjny bohater, a obecnie znajduje się jego muzeum. W pobliżu, przy stacji metra Baker Street, odwiedzających wita prawie trzymetrowa postać Holmesa. Wewnątrz muzeum, goście mogą sprawdzić badania prowadzone przez Holmesa, usiąść w jego fotelu przy kominku, wziąć do ręki jego nieodłączną fajkę, czy przyjrzeć się urządzeniom chemicznym, których rzekomo używał.
Myślę, że to Hollywood nadało nieco magii tej legendzie, jakby nałożyli magiczne okulary na tę postać, choć oczywiście niektóre rzeczy są wręcz wyolbrzymione, ale takie jest w końcu Hollywood i to sprawia, że filmy odnoszą sukces. Ale jakakolwiek nowa perspektywa, jakikolwiek nowe spojrzenie pomaga zachować i utrwalić legendę Sherlocka Holmesa. A pośrednio przyniesie też oczywiście korzyści muzeum – ocenia John Riley, jeden z kuratorów w Muzeum Sherlocka Holmesa.
Wiktoriański dom, w którym mieści się Muzeum Sherlocka Holmesa, odwiedza rocznie około 70 tysięcy ludzi, ale jego przedstawiciele spodziewają się, że teraz to zainteresowanie zwiększy się ze względu właśnie na pokazywany w kinach film.
Choć tysiące turystów odwiedza to miejsce, wielu z nich nie do końca uświadamia sobie to, że Sherlock Holmes nie istniał w rzeczywistości.
Niektórzy odwiedzający są przekonani, że był on prawdziwą postacią, a oliwy do ognia dolewa jeszcze w pewnym sensie sama wizyta w jego domu na Baker Street. To jest jednak tylko dziedzictwo błyskotliwego pisarstwa Doyle’a, odwołującego się do prawdziwych miejsc w swoich książkach, co oznacza, że turyści mogą odnieść się do nich w rzeczywistości i naprawdę mogą je odwiedzić – przyznaje kurator.
Źródło: CNN








