Szlak Zbójników Karpackich zaprasza do przygody

Pięć krajów, setki zbójników, cztery tysiące kilometrów oraz niezliczone przygody po drodze. To Szlak Zbójników Karpackich, realizowana od trzech lat inicjatywa Leszka Młodzianowskiego, pilota wycieczek, przewodnika górskiego i  miłośnika Karpat. To drugi po Szlaku Zabytków Techniki tak złożony projekt na polskiej mapie turystycznej.

LOGO ZBÓJNICKI SZLAK 2

Praca nad szlakiem trwa od trzech lat. W tym czasie przeglądnięto setki starych książek, map, przewodników i innych archiwaliów. Przejechano 10 tys. km w ich poszukiwaniu. Bezpośrednim efektem tej pracy jest serwis internetowy www.zbojnickiszlak.pl, dzięki któremu możemy poznać ok. 600 miejsc związanych z tradycją zbójnicką, opryszkowską i hajdamacką: szlak obejmuje m.in. miejsca legendarnego ukrycia zbójnickich skarbów, zbójnickie zamczyska, skanseny architektury ludowej, przydrożne zapomniane kapliczki o zbójnickiej tradycji. Nie braknie w serwisie również informacji na temat tradycyjnych ubiorów zbójników czy menu obowiązującego podczas zbójnickich biesiad.

Intencją autora zbójnickiego projektu jest zbudowanie, w oparciu o najważniejsze i najciekawsze pod względem walorów historycznych i architektonicznych obiekty w Karpatach, markowego produktu turystycznego. Docelowo Szlak Zbójników Karpackich ma stać się najbardziej interesującą trasą turystyczną w Europie. Leszek Młodzianowski ma nadzieję, że kiedyś znajdzie się sponsor, aby ten szlak profesjonalnie oznaczyć.

Japończyk to klient, który dutki mo – rozmowa z Leszkiem Młodzianowskim, twórcą Szlaku Zbójników Karpackich

Leszek Mlodzianowski

Leszek Młodzianowski

Dziennik Turystyczny: Skąd w Panu tyle zapału do tworzenia Zbójnickiego Szlaku?

Leszek Młodzianowski: Jestem pilotem wycieczek, przewodnikiem górskim – beskidzkim, wychowawcą kolonijnym i często też pracuję jako rezydent za granicą. Ale najbardziej ukochałem sobie góry, zwłaszcza moje rodzinne Beskidy. Przygoda ze zbójnikami zaczęła się trzy lata temu, kiedy to oprowadzałem grupę turystów z Krakowa. Jeden z uczestników zapytał: „panie Leszku a co pan powie o zbójnikach w Beskidach?”. To pytanie bardzo mnie zaskoczyło. Znałem oczywiście postać Janosika – ale on urodził się w Terchowej w Małej Fatrze. Wiedziałem co nieco o Ondraszku. I trochę na temat Jerzego Fiedora zwanego Proćpokiem z Kamesznicy. Zaraz po wycieczce usiadłem do komputera i zacząłem szukać informacji o zbójnikach. Internet milczał. Ale temat tak bardzo mnie zainteresował, że temat zbójnictwa stał się moja wielką pasją. Każdą wolną chwilę spędzałem w bibliotekach, zacząłem kupować stare książki. I tak materiały zbierałem przez trzy lata aż w końcu przelałem to wszystko na stronę internetową. Ostatnio zakupiłem około 50 nowych pozycji o górach Karpat i z wielka pasją i determinacją zabiorę się do ich przeczytania, na pewno kryją się w tych książkach nowe interesujące wątki dotyczące zbójników, opryszków, junaków czy hajdamaków. Bo zbójnicy w różnych krajach byli inaczej nazywani.

Dziennik Turystyczny: Z jakimi przeszkodami spotkał się Pan w trakcie pracy?

Leszek Młodzianowski: Przede wszystkim pomysł, aby to wszystko zamieścić na stronie internetowej: ze względu na ilość tekstu musiałem obmyślić jak strona internetowa ma wyglądać, żeby pomieścić całą potężną zawartość o zbójnikach. Strona ma być przejrzysta i czytelna. Ma być też bardzo dobra nawigacja i dostęp do informacji. Cały czas udoskonalam stronę i myślę że za dwa miesiące już będzie dokładnie taka, jak sobie to wymarzyłem. Kolejny problem to napisanie tego wszystkiego. To ogromnie mozolna praca, czasochłonna i jest setki detali, które zaczynają do siebie pasować, trzeba to wszystko powkładać na swoje miejsce aby miało sens. Wszystko co się na stronie znajduje to przekaz historyczny, wszystkie fakty są prawdziwe, nic nie jest zmyślone. Jeśli coś jest legendą albo mitem czy opowiadaniem ludowym to jest to określone. Koleją przeszkodą były i są pieniądze. To wszystko ogromnie dużo kosztuje, a ja jestem tylko jeden sam i to, co zarobię jako przewodnik i pilot przeznaczam na realizację ukończenia mojego projektu. Przez trzy lata żyję jak pustelnik: tylko książki, internet i mój świat zbójników. Kiedyś byłem duszą towarzystwa. Ale projekt jest już na ukończeniu i chciałbym znowu zacząć żyć normalniej.

Dziennik Turystyczny: Jakie są plany i Pana nadzieje związane ze Szlakiem?

Leszek Młodzianowski: Chciałbym się wiedzą na temat zbójników podzielić z ludźmi. Chciałbym aby ten międzynarodowy szlak zbójników karpackich stał się narodowym produktem promowanym przez Polską Organizację Turystyczną na targach w Polsce i za granicą. Chciałbym oznaczyć ten szlak z władzami samorządowymi, POT, Śląską Organizacją Turystyczną, urzędami marszałkowskimi i innymi organizacjami. Chciałbym zacząć od Żywiecczyzny, która stała się stolicą zbójnictwa karpackiego. Władze zapatrują się optymistycznie, ale bez pieniędzy z UE, bez wsparcia POT, mediów i sponsorów będzie to bardzo skomplikowane. Chciałbym aby cały łuk karpacki zarobił na zbójnikach. Aby zarobił hotelarz, gastronom, biuro podróży, piloci, przewodnicy, infrastruktura towarzysząca, ludzie, którzy sprzedają pamiątki. Przez taki szlak mogłaby nastąpić turystyczna aktywizacja regionu. Chciałbym organizować wycieczki po szlaku na terenie tych pięciu krajów, wybudować hotel i karczmę zbójnicką według mojego pomysłu, ale na razie to tylko marzenia. Chciałbym, aby turystyka przyjazdowa się ruszyła w końcu w Polsce – aby na zbójnickie biesiady i na szlak przyjechali do nas Anglicy, Niemcy, ale najbardziej zależałoby mi na turystach z Chin i Japonii. Dla nich temat zbójnictwa jest bardzo egzotyczny, a to klient, który dutki mo.

Apel do POT-u: chciałbym aby ktoś z was się odezwał i zainteresował tematem zbójnictwa. Chętnie pomogę w pracach nad komercjalizacją tego szlaku. Aby Polska na tym zarobiła!