Francuzi są mistrzami promocji produktów regionalnych. Znajdzie je wszędzie: na stacjach benzynowych, w supermarketach (nawet tych tanich), w punktach informacji turystycznej, nawet na kempingach. Osobne gustowne stoiska z propozycjami regionu: wina, sery, kiełbasy, zapachy, pamiątki z naturalnych materiałów.
Raz, że można nabyć coś oryginalnego, choćby na prezent, dwa, że łatwo zorientować się w regionalnej specyfice. I nie są to rzeczy tandetne i nie koniecznie drogie.
Podróżując po delcie Rodanu dotarliśmy do przydrożnego sklepiku niejakiego Renato. Mówił głównie po włosku (oprócz francuskiego rzecz jasna), ale po naszym wyznaniu, że jesteśmy z Polski wykrzyknął radośnie: do widzenia! Zanim się obejrzeliśmy już mieliśmy pyszną kiełbaskę w ustach i popijaliśmy ją winami różnymi.
Renato dokładnie objaśniał, które jest jakie, zwracając szczególną uwagę na te nagrodzone i droższe rzecz jasna. W dalszą drogę zabraliśmy kilka butelek rześkiego białego winka Domaine de Montcalm. A wyjeżdżając z Camargue zostawiliśmy u Renato nieco więcej grosza, a on zaposiadł kilka użytecznych polskich słówek.
Jadąc z Arles przez Albaron do Les Saintes Maries de la Mer drogą D 570, należy skręcić w Pioch Badet w lewo w drogę D85 A – z pewnością zostaniecie serdecznie powitani
Autorem wpisu jest Robert Szewczyk. Więcej na blogu turystycznym Turix.pl.








